Dodano 2016-04-19 przez Magda Kowalska
Sala za darmo. Czyli jak się nie dać

Ostatni czas spowodował zachwianie mojej harmonii – w myśli idei pracy z pasją. Zaburzył mi się obraz niezłamanych, kreatywnych kobiet, ludzi przedsiębiorczych z wizją dobrego biznesu z pasją. Rozpoczął się okres, gdy zaczęłam dostrzegać, te czarniejsze strony bycia przedsiębiorcą, fakt że może ona dotknąć każdej, nawet bliskiej mi osoby. Spostrzegłam, po fali niczym tsunami, że brak umiaru i szacunku do siebie, przerost ambicji może nas zgubić. Czas opamiętania, że trzeba (niezależnie jak bardzo jest to dla nas z pozoru niekomfortowe) wdrożyć w życie i umieć powiedzieć: nie-stop-to mi się nie opłaca.

Wszystko stało się za sprawą bliskich mi osób. Jednej niesamowitej kobiety, która z dnia na dzień „wypadła z obiegu”. Nie wiem, czy jest to zgrabne określenie ale takie przychodzi mi do głowy. Bo jak określić sytuację, w której osoba, która spełnia swoje marzenia – realizuje się w pracy z pasją, którą zaraża innych w byciu przedsiębiorcą, w myśl robię to co lubię i zarabiam na tym mówię, że nie daje rady. Osoba, która zbiera plony swej pracowitości i szczerości prawdziwego oddania, prowadząc zdawało by się dobrze prosperujący biznes, nagle, z dnia na dzień, z uwagi na to że zabrała sobie za dużo na głowę, nie skalkulowała tego, bo miała za dużo w sobie dobroci i wizji rozwoju innych,  musi wszystko rzucić bo zżera ją choroba. 

Jak się okazuję sytuacja paraliżuje wszystkich dookoła - wstrząs, szok i co dalej? Bo jakby dotknęło to mnie bezpośrednio? Zatrzymujesz się na chwilę, zastanawiasz - to przecież może dopaść każdego z nas, goniącego w poszukiwaniu szczęścia.

 

Zachować równowagę.

Zastanawiam się, co zjada nas? - co zjada nasz biznes? Czy rzeczywiście potrzebny jest balans, asertywność, by odnieść i trwać w sukcesie? I szybko przychodzi odpowiedź - zdecydowanie TAK!

Jak więc nauczyć się przedsiębiorczości ale zarazem zachowania równowagi?

Skąd się biorą sytuacje utraty wszystkiego z dnia na dzień?

Moim zdaniem jest to przyczyna niesłuchania wszechotaczających nas rad, ludzi znających się na „rzeczy” - by zachować równowagę między pracą a pasją,  życiem poza. To trochę jak dzieci, które nie słuchają rodziców. Rozkręcając własny biznes zapominamy o sobie, myślimy mnie to (balans) w tym momencie nie dotyczy. A czas ten nigdy się nie kończy, bo zawsze wydaje się nam, że musimy jeszcze więcej pracować, nie ma granicy. A jak się okazuję, brak zachowania konsekwentnego podziału; każdy kto prowadzi własny biznes wie jak to jest być ciągle pod mailem i telefonem, bycie „poza” wydaje się nam takie nieprofesjonalne; powoduje, że nie dajemy rady. Często nasze ciało woła hello a my nic, bo damy przecież jeszcze radę. Ciągle szukamy wytłumaczenia naszego niehigienicznego działania i każde jest dobre – inni też tak robią, tłumaczymy się, że moi Klienci pracują w różnych porach więc jak się muszę dostosować i być 24/7 dostępna, mam Klienta, który jak nie odpiszę od razu postraszy mnie, że zmieni wykonawcę, że muszę obniżać cenę byle się kręciło.

Pozwólmy sobie - skoro mamy odwagę pracować z pasją - na ustalenie granic czasu pracy i czas wolnego, w tym wyselekcjonowanie go na nic nierobienie.  Odważmy się odmówić, w moim przypadku kolejnej prośbie wynajmu przestrzeni za darmo czy poniżej kosztów, przecież też mam do opłacenia rachunki to jest zdecydowanie argument wyjątkowo racjonalny i przekonywujący. Nie bójmy się tego. Nauczmy się określać ceny i nie godzić się na uzyskanie niższej niż oczekujemy ponieważ to powoduje zaniżenie poziomu naszej własnej wartości!

A poczucie naszej wartości to szczęście. Pamiętajmy, że wokół nas jest mnóstwo ludzi pozorantów, w gruncie rzeczy każdy ma jakieś smuteczki, nie ma ludzi perfekcyjnych.

Satysfakcja nie bierze się tylko z tego, że się coś zrobiło, że się jest jakoś „rozpoznawalnym” ale również z tego, że możesz zabrać dzieci do kina, a później iść na lody i kupić nową grę, w którą w wolnym czasie możemy razem pograć, czy by zafundować sobie flakon ulubionych perfum. Niestety kasa też jest ważna.

Ciągle nieodgadnięta jest dla mnie sztuka „powstawania i wspierania” - jak zrobić tak by skutecznie wesprzeć, a nie zranić czyiś uczuć i godności. Mam wrażenie, że pozostaje praca u podstaw - uczyć moich Klientów i moje dzieci szacunku biznesowego - bo pracujemy po to by zarabiać i żyć pięknie z tego czemu się poświęcamy.

Tego Wam życzę! 

 

Fot. Fotolia

Warto przeczytać także