Dodano 2014-10-12 przez Anna Gawrońska
Obudziłam się

2014-10-10

Imieniny miesiąca. Chciałam odłożyć ten tekst na później, na kiedy indziej, ale przygoda z coachingiem i sportem nauczyły mnie, że robimy tu i teraz albo nigdy. Dziś nie pędziłam na Przebudzenie, doceniłam je szczególnie, bo wiedziałam, że w tym sezonie jest moim ostatnim. Wyjechałam wcześniej z pracy, w korku śpiewałam moje ulubione piosenki i tylko nerwowo z lekka patrzyłam na zegarek. Bo były korki…

Dotarłam i uff – bezpieczne, ciepłe miejsce – kawa, którą ostatnimi czasy omijam łukiem – u Magdy smakuje wyjątkowo, od progu wchodzę i jest jasno, ciepło, bezpiecznie, jest Magda, która pyta co do picia – piję szybko kawę, bez której ostatnio uczę się żyć, ale to przecież mój czwartekJ Są dziewczyny, uśmiechamy się do siebie – jest dobrze.

Pierwsze warsztaty prowadzi Ula – zapomina się przedstawić, ma naturalną potrzebę nawiązania z nami kontaktu, nie myśli o sobie, a o nas i od razu ją lubię. Wokół mnie są ciekawe, sympatyczne dziewczyny, trochę zaczynam kojarzyć grupę Przebudzenia, trochę dziewczyny kojarzą mnie.

Cudowne ćwiczenie na budowanie „Siła jest kobietą”. Hasło ukuła Pani Domagalik i moja ulubiona gazeta „Pani”, ale w Poznaniu mam siłę u siebie na miejscu. Nie nazywamy jej w ten sposób, ale ją czuję. Słucham cudownych historii dziewczyn – sama opowiadam swoją – na przerwę wychodzimy uśmiechnięte, zadowolone. W przerwie spędzam cudowną chwilę z „Dziewczyną od makijażu” umawiamy się na spotkanie i wiem, że na pewno w moim rozgardiaszu nie zapomnę do niej zadzwonić.

Tego dnia jestem rozkojarzona – ostatnie dni to kolejne zmiany, nowe wyzwania, przygotowuję się mentalnie do dużych zmian, mało śpię, porządkuję mój świat, mylę imiona dziewczyn, co mi się na ogół nie zdarza, mylę ich historie, przez chwilę czuję się z tym źle, za chwilę przypomina mi się – ostatnio sporo się wydarzyło, a Przebudzenie jest po to, aby się obudzić :)

Wracamy po przerwie – na tapecie tym razem mniej warsztatowo, bardziej wykładowo – Monika i Magda nie opowiadają, dają nam poważne rady jak ogarnąć się, kim być. To część, która w niezaplanowany sposób się przedłuża. To warsztat o pracy, o pasji pracy więc mimo, że czuję się zmęczona po ostatnich dniach, chłonę wiedzę niczym gąbka. Monika zaraża slangiem, daje nam do zrozumienia, że własna firma może być sukcesem albo porażką. W mojej głowie odżywa schemat – nie wszystko musisz robić sama – są kwestie, które można przekazać specjalistom.

Dostajemy fajne narzędzia do pracy. Czuję się zadbana przez Monikę i Magdę – przez ich uważność.

Monika zachęca do działań, Magda z pokorą i dystansem i dużym uśmiechem mówi – ja tu i sprzątam i zarządzam – w dużym skrócie, to nie są dosłownie Jej słowa, ale bardzo oddają pracę na własny rachunek.

Ja już wiem, że jak jest mój dzień u Kowalskich to nie planuję nic później. Za symboliczne pieniądze mamy cudowne, długie warsztaty z kobietami, które spełniają się w tym, że są z nami. Więc cieszę się, że mogę znów posłuchać, ale i zapytać Monikę – jak widzi mój nowy „business”. Dużo ciekawej wiedzy, nowych pojęć, które notowałyśmy z wypiekami na twarzy.

To był mój ostatni warsztat Przebudzenia w tym roku, na kolejne na pewno dotrę, wierzę, że Magda poprowadzi ten cykl. Nada mu swoją przyjemną, kochaną, ciepłą atmosferę.

Przebudzenie zaczęłam zanim pojawiłam się w CoWalski - Aleja Inspiracji, dziś – dziś żałuję, że to był mój ostatni warsztat tej jesieni.

Ale Przebudzenie było naturalnym przedłużeniem mojej ścieżki. Jako coach uczę się nowych wyzwań, podejmuję je i kończę. W przyszłym tygodniu zaczynam nowe wyzwanie we wtorki i czwartki. W czasie Przebudzenia będę pracować na mój inny warsztat – językowy.

Ja już się przebudziłam i choć uwielbiam willę przy Alei Wielkopolskiej to będę teraz wpadać inaczej, może jako trener, może na kawę z Magdą, a może jako wynajmujący biurko – jakby zabrakło to wiem, że Magda stanie na głowie i takie biurko mi postawi choćby w kuchni :) Bo jest dla nas ….

 

Przebudziło mnie – ze sobą zabieram kilkanaście budujących historii, godziny cudownych rozmów i takie dobre, o dziwo zawsze jesienne, ciepłe dni. Kobiety, które są spójne, wiedzą czego chcą i potrafią budować innych – tak było – polecam, zapraszam :)

Warto przeczytać także